Reklama

Sukces chóru z Wielunia

2018-07-04 11:10

Zofia Białas na podstawie relacji opiekuna chóru
Edycja częstochowska 27/2018, str. VII

Zofia Białas
Chór Powiatowego Młodzieżowego Domu Kultury i Sportu w Wieluniu reprezentowało 30 dziewcząt

Chór Powiatowego Młodzieżowego Domu Kultury i Sportu w Wieluniu zdobył Srebrny Dyplom na 53. Międzynarodowym Festiwalu Pieśni Chóralnej w Międzyzdrojach w konkursie „Musica Sacra”

Festiwal trwał w dniach 17-22 czerwca br. Przesłuchania w konkursie „Musica Sacra” odbywały się 20 czerwca w kościele pw. św. Piotra Apostoła w Międzyzdrojach. Jury w składzie: Krystyna Stańczak-Pałyga (wiceprezes Polskiego Związku Chórów i Orkiestr w Warszawie) – przewodnicząca, prof. Rolandas Daugela (Vytautas Magnus University w Kownie), prof. dr hab. Elżbieta Krzemińska (UMCS w Lublinie) oraz ks. prał. dr Marian Jan Wittlieb (proboszcz parafii pw. św. Piotra Apostoła w Międzyzdrojach) oceniało 12 chórów, które zostały zakwalifikowane do konkursu po przesłaniu nagrań w marcu br. Chór PMDKiS z Wielunia wykonał pięć utworów muzyki sakralnej: Psalm 25 (muz. Mikołaj Gomółka, opr. Włodzimierz Sołtysik); „O Matko Miłościwa” (muz. anonim, opr. Jacek Sykulski); „Bogorodice Dievo radujsia” (anonim); „Ave Maria” (muz. David Hamilton); „Pater noster” (muz. Piotr Jańczak). Chórowi akompaniował Zbigniew Szpikowski.

Gratulujemy akompaniatorowi, dyrygentowi i wszystkim członkom chóru pięknego śpiewu i wspaniałej postawy. Jakub Jurdziński dziękuje również rodzicom i opiekunom za pomoc i wsparcie w organizacji wyjazdu na festiwal. Szczególne podziękowania kieruje do Zbigniewa Szpikowskiego za akompaniament i pomoc podczas wyjazdu.

Reklama

Chór PMDKiS reprezentowało 30 dziewcząt. Poza tym, że wziął udział w konkursie, zespół podziwiał znakomite chóry z Polski oraz innych krajów.

Tagi:
festiwal chór Międzyzdroje

Śpiewać na chwałę Panu

2018-11-14 11:43

Władysław Burzawa
Edycja kielecka 46/2018, str. IV

Kościelne chóry, schole przeżywają w ostatnim czasie swój renesans. Świadczą o tym liczby uczestników różnego rodzaju konkursów muzycznych, takich jak na przykład konkurs kolęd, do udziału w którym zgłaszają się dziesiątki, jeżeli nie setki uczestników. Święta Cecylia przyciąga rzesze miłośników śpiewu, którzy dobrze śpiewając „dwa razy się modlą”

Archiwum
„Józefowe Kwiatki” są wizytówką Kielc

Jak przekazuje tradycja, św. Cecylia żyła na przełomie II i III wieku po Chrystusie. W swoim domu na Zatybrzu w Rzymie utworzyła oratorium, w którym zbierali się potajemnie chrześcijanie i gdzie nabożeństwa odprawiał papież Urban I. Pochodziła ze znakomitej rzymskiej rodziny. Była zagorzałą wyznawczynią Jezusa, tak zakochała się w Zbawicielu, że Jemu ślubowała wierność bez względu na konsekwencje. Rodzice mieli jednak w stosunku do Cecylii inne plany. Chcieli ją dobrze wydać za mąż, za bogatego poganina Waleriana. Dzień przed ślubem wyznała swoją tajemnicę miłości Chrystusa swojemu narzeczonemu. Ten, o dziwo, nie tylko, że uszanował jej ślub czystości, ale i sam się nawrócił ze swoim bratem, przyjmując chrzest z rąk papieża Urbana I. Jednak, kiedy w cesarstwie wybuchło krwawe prześladowanie chrześcijan, na skutek doniesienia Cecylia została aresztowana. Żołnierze, którzy zatrzymali Cecylię, byli pod takim wrażeniem jej urody, że błagali ją, by odstąpiła od wiary. Dziewczyna nie wyparła się Chrystusa i skazana została na śmierć przez uduszenie w łaźni własnego domu. Kiedy jednak gorąca para nie odebrała jej życia, skazano ją na publiczne ścięcie. Kat zadał mieczem kolejne dwa ciosy, które ku zdumieniu licznych świadków, nie odniosły skutku, pozostawiając jedynie na szyi dziewczyny dwie krwawe pręgi. Mimo że prawo rzymskie zabraniało zadawania skazańcowi trzeciego ciosu, kat uderzył po raz trzeci, jednak i tym razem miecz odskoczył od szyi. Darowano jej wówczas życie, jednak wyczerpana do kresu wytrzymałości, zmarła po kilku dniach. Pochowano ją w katakumbach św. Kaliksta, a w IX wieku przeniesiono do stojącego na gruzach jej domu kościoła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak Izrael ochronił zbrodniarza

2018-02-28 10:37

Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 9/2018, str. 40

Za jego kadencji w obozie koncentracyjnym w Świętochłowicach-Zgodzie zginęło więcej osób niż podczas niemieckiej okupacji. W latach 90. ubiegłego wieku zbrodniarz wojenny schronił się w Tel Awiwie, a władze Izraela nigdy nie zgodziły się na jego ekstradycję

Instytut Pamięci Narodowej
Salomon Morel

Chodzi o Salomona Morela, polskiego obywatela pochodzenia żydowskiego, który przeżył okres okupacji dzięki Polakowi Józefowi Tkaczykowi. W 1983 r. Tkaczyk został za to nagrodzony medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

Historia Morela, który w świetle polskiego prawa dopuścił się zbrodni przeciwko ludzkości, nie jest potwierdzeniem tezy, że komuniści Żydzi byli gorsi od nazistów Niemców, ale raczej pokazuje, jak bardzo wybiórczo do prawdy historycznej podchodzą przedstawiciele Izraela. – Nie można się zgodzić z ocenami, według których Salomon Morel był do 1968 r. komunistą, a potem nagle się okazało, że jest jednak Żydem. To jest problem samoidentyfikacji jednostki, ale i odpowiedzialności narodu za jednostki tego narodu – powiedział podczas dyskusji o antysemityzmie prof. Jan Żaryn. – To samo dotyczy Polski. Feliks Dzierżyński jest nasz, choćbyśmy nie wiem jak długo się tłumaczyli, że on został bolszewikiem. Jako naród polski dorobiliśmy się takiego syna i wyeksportowaliśmy go do Rosji. On nie jest Rosjaninem.

Zbrodnia bez kary

Salomon Morel od końca lutego do listopada 1945 r. był komendantem poniemieckiego obozu koncentracyjnego Eintrachthütte. W czasach okupacji obozem kierował najpierw SS-Hauptscharführer Josef Remmele, a później Wilhelm Gerhard Gehring. Obaj niemieccy zbrodniarze zostali skazani na karę śmierci przez amerykański Trybunał Wojskowy w Dachau Morel natomiast do 1968 r. szybko się wspinał po szczeblach komunistycznej kariery i praktycznie do swojej śmierci w 2007 r. dostawał polską emeryturę w wysokości prawie 5 tys. zł.

Może trudno sobie to wyobrazić, ale w komunistycznym obozie pracy „Zgoda” panowały o wiele gorsze warunki niż w czasach niemieckiej okupacji. Również przeciętna śmiertelność w latach 1943-45 była znacznie wyższa, bo wynosiła kilkanaście ofiar tygodniowo. Według IPN, w ciągu niespełna dziewięciu miesięcy władzy komendanta Morela przez obóz przewinęły się 5764 osoby, a co trzecia nie przeżyła pobytu. Tragiczny obraz ukazuje zestawienie dokumentów z likwidacji obozu. Udało się zwolnić 1341 osób, zmarło zaś 1855. Według danych IPN, zabito lub zakatowano ok. 300 osób, a resztę istnień pochłonęły epidemie. – Z tego, jak się zachowywał Morel podczas epidemii, można wywnioskować, że choroby i wysoka śmiertelność pomogły mu w wygodnym, bo „naturalnym”, sposobie eliminacji więźniów – uważa historyk dr Marek Klecel.

W obozie „Zgoda” oprócz Niemców przebywali Górnoślązacy, weterani powstań śląskich oraz członkowie Armii Krajowej. Byli też Polacy z Polski centralnej, dzieci oraz obywatele innych państw.

Zdziwienie Izraela

W latach 90. ubiegłego wieku Morel już od dawna pobierał wysoką emeryturę. Był przekonany, że jego działalność w obozie „Zgoda” pozostanie tajemnicą na zawsze. Zaczęło o nim być głośno, gdy amerykański dziennikarz żydowskiego pochodzenia John Sack opublikował książkę o zbrodniach komunistycznych pt. „Oko za oko”. Salomon Morel nie czekał na proces, wyjechał do Izraela. Gdyby pozostał w Polsce, mógłby odpowiadać za śmierć ponad 1500 więźniów.

Z historii zbrodniarza Salomona Morela płynie ważna lekcja na temat stosunków polsko-izraelskich. Gdy w 1998 r. Komisja Badań Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu zwróciła się do Izraela o ekstradycję zbrodniarza, w odpowiedzi przysłano odmowę, bo zarzucane mu czyny przedawniły się w świetle tamtejszego prawa.

Dzięki wsparciu IPN i przesłuchaniu ponad 100 świadków udało się w 2004 r. postawić Morelowi zarzut, który się nie przedawnia, czyli zbrodni przeciwko ludzkości. Polskie władze wysłały więc kolejny wniosek o ekstradycję zbrodniarza. „Chcielibyśmy przekazać postanowienie Ministra Sprawiedliwości w tej sprawie, mówiące o tym, iż nie ma żadnych podstaw do ekstradycji Morela” – czytamy w odpowiedzi z 2005 r. Co więcej, władze Izraela były zbulwersowane tym, że Polska kolejny raz upomina się o ich obywatela. W piśmie czytamy, że sprawa „wywołuje zdziwienie, iż Polska w ogóle zwróciła się z taką prośbą”. „W świetle faktów uważamy, iż nie ma żadnych podstaw do przedstawienia Morelowi zarzutów popełniania poważnych przestępstw, nie mówiąc już o ludobójstwie czy zbrodniach przeciwko narodowi polskiemu”.

Historia Morela nie jest wcale usprawiedliwieniem dla Polaków, którzy kolaborowali z Niemcami, wydając Żydów. Pokazuje jednak, że na przykładzie pojedynczych osób nie można oskarżać Polaków jako naród o zbrodnię Holokaustu, bo w ten sam sposób naród żydowski byłby winien zbrodni komunizmu. Przede wszystkim jednak obnaża skalę dyplomatycznej hipokryzji państwa Izrael, który jednych zbrodniarzy ściga po całym świecie, a innych ukrywa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

W zdrowym ciele...

2018-11-20 09:08

Ewa Kamińska

Ewa Kamińska

Już od 17 lat gimnastykujemy się dwa razy w tygodniu w domu katechetycznym przy kościele pw. św. Antoniego Padewskiego w Lublinie. Mimo rotacji, tworzymy pewną wspólnotę. Gimnastykę zaczynamy i kończymy zawsze modlitwą.

W poniedziałek, 12 listopada, dzięki inicjatywie liderki Małgosi Mazurek postanowiłyśmy gimnastykować się ku chwale Ojczyzny. Już samym strojem starałyśmy się podkreślić narodowy i świąteczny charakter tego dnia. Rozpoczęłyśmy Hymnem Polski, potem była modlitwa. Następnie zjadłyśmy czerwoną galaretkę z bitą śmietaną, przygotowaną przez Małgosię. Potem każde ćwiczenie wykonywałyśmy po 100 razy, rozsądnie dzieląc po 30-35 i przeplatając różne z nich. Gimnastykowałyśmy się przy dźwiękach pieśni wojskowych, patriotycznych i słowach Józefa Piłsudskiego. Po 100 minutach zakończyłyśmy nasze patriotyczne spotkanie modlitwą ks. Piotra Skargi za Ojczyznę. Był to wysiłek, ale jednocześnie satysfakcja, że mogłyśmy w taki sposób uczcić 100-lecie odzyskania Niepodległości i coś z siebie dać dla Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem